Connect with us

Recenzje

BORAT. Podpatrzone w Ameryce…

Borat, kazachstański dziennikarz, wyrusza do Ameryki, by odkryć różnice kulturowe. Jego podróż to lekcja absurdów i humoru.

Published

on

W 1972 roku, w małej kazachskiej miejscowości Kuçzek, na świat przychodzi Borat Sagdiyev, syn Asimbały Sagdiyevowej, oraz Boltoka – gwałciciela. Niezadowolona matka wkrótce po narodzinach syna stwierdza, że wolałaby być zgwałcona przez innego mężczyznę – najwyraźniej Borat nie był tym, kogo sobie wymarzyła. Prawdopodobnie nie marzyła też o swoich pozostałych dzieciach – córce Natalii – czwartej najlepszej prostytutce w całym Kazachstanie, oraz drugim synu – Bilok – umysłowo niedorozwiniętej bestii uzbrojonej w 204 zęby, trzymanej w metalowej klatce albo zamkniętym na cztery spusty innym miejscu odosobnienia.
Advertisement

Tymczasem to Borat okazuje się jej najbardziej uzdolnioną pociechą – po osiągnięciu jako takiej dojrzałości podejmuje studia dziennikarskie na uniwersytecie w Astanie, dzięki czemu w niedługim czasie staje się jedną z najbardziej wpływowych osób w kraju – żurnalistą państwowej telewizji. Kiedy więc w rodzimym kraju zaczynają się nawarstwiać problemy, kazachskie Ministerstwo Informacji postanawia wysłać swojego człowieka za wielką wodę – do Stanów Zjednoczonych i Ameryki, by ten odnotowywał co ciekawsze kulturowe różnice, by podpatrzył i nauczył się czegoś od amerykańskich braci, wreszcie aby, na podstawie zgromadzonych danych, Ministerstwo mogło przeprowadzić w ojczyźnie reformy, aby ta rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatniej.

Dlaczego Żydzi śmierdzą?
Żeby ślepi też mogli ich nienawidzić.

Advertisement

Borat jest seksistą, rasistą, antysemitą, homofobem, ksenofobem – nie lubi Cyganów i Uzbeków, a poza tym interesuje się także ping-pongiem, tańcem nowoczesnym, oraz strzelaniem do psów. Nasz kazachski reporter wyznaje w dodatku kult jastrzębia, co w jakimś stopniu wiąże się z opryszczką, rzeżączką i syfilisem, którymi się zaraził na przestrzeni kilku ostatnich lat. Zanim został dziennikarzem, przez pewien czas pracował jako łowca Cyganów – osiągnął w tym taką perfekcję, że z odległości piętnastu metrów potrafił trafić kamieniem szamoczącego się na łańcuchu Roma; z dziesięciu, jeśli łańcuch nie został doń przytroczony.

Główny bohater recenzowanego filmu jest także kochającym ojcem trójki fantastycznych szkrabów – 11-letniego Hooeylewisa, 12-letniego Bilaka, oraz 12-letniej Biram (której matką jest wspomniana siostra Borata, Natalia), a także dziadkiem siedemnaściorga wnucząt. Mniej więcej z tego powodu, w zwiastunie swojego filmu prosi widzów o tłumne przybycie do kin – w przeciwnym wypadku zostanie stracony, a osierocone potomstwo wpadnie w łapy Boltoka, lub co gorsza – zawistnego sąsiada zza miedzy Nursułtana Tuyakbaya. W skrócie – nasz postradziecki reporter to całkiem równy gość – bezpośredni, prostolinijny i spontaniczny mężczyzna w średnim wieku, idealny przykład wzorowego obywatela byłej sowieckiej republiki zwanej obecnie Kazachstanem.

Advertisement

Stany Zjednoczone i Ameryki są dla żurnalisty z dość sporego eurazjatyckiego kraju prawdziwą zagwozdką. Tutaj wszystko jest inne – po ulicach jeżdżą samochody napędzane benzyną a nie końmi pociągowymi, w każdym domu jest telefon, w każdym hotelowym pokoju krzesło i łóżko, a każdy telewizor ma w domyśle zaprogramowaną więcej niż jedną stację. I właśnie skacząc po różnych kanałach, pewnego pięknego, nowojorskiego wieczoru Borat Sagdiyev zakochuje się w, w jego mniemaniu pięknej, telewizyjnej megagwiazdce, znanej z serialu Słoneczny Patrol – Pameli Anderson.

Uczucie, jakie nagle w nim rozkwita, jest tak silne, że wszystkimi możliwymi sposobami próbuje nakłonić swojego producenta – Azamata Bagatova, by ten wraz z nim udał się do słonecznej Kalifornii, kręcąc po drodze dokument o kraju ludzi życzliwych (lub nie). Z chwilą, kiedy Azamat wyraża zgodę, zaczyna się szaleńcza wyprawa po amerykańskich bezdrożach, od stanu do stanu, z miasta do miasta, od domostwa do domostwa. Lecz mieszkańcy gościnnego (lub nie) kraju zupełnie nie są przygotowani na to, jak wielkie kulturowe różnice dzielą ich wspaniałą ojczyznę i równie potężny Kazachstan. Kamera podążająca krok w krok za głównym bohaterem rejestruje niemal każdą niedorzeczność, demaskując wraz z naszym reporterem niemal wszystkie przywary obywateli Stanów, jakie wychodzą na jaw, kiedy, wydawałoby się kompletnie szczery i prosty reporter z kraju, o którym wcześniej nie słyszeli, wkracza w ich życie niczym huragan Katrina do północno-wschodniej Ameryki.

Advertisement

W filmie Borat występuje tylko czterech prawdziwych aktorów – reszta to przypadkowo spotkani w drodze, zwyczajni (lub nie) obywatele, także większość zarejestrowanego przez operatora kamery materiału to scenki autentyczne. Bardzo rzadko reżyser brał się za inscenizowanie – kilka razy jednak, na potrzeby fabuły, niektóre fragmenty filmu trzeba było „zagrać. Na szczęście sfabrykowany materiał jest tak dobrej jakości, że niemal nie sposób odróżnić scen kręconych na gorąco od tych prawdziwie dokumentalnych. A to one właśnie są esencją całego obrazu. Widzimy w nich, jak zaskoczeni dziwacznością prowadzącego wywiady żurnalisty ludzie bardzo łatwo dają się podpuszczać, obserwujemy i śmiejemy się z ich autentycznych reakcji na zachowania głównego bohatera.

Dzięki temu dokument kazachskiego dziennikarza jest zaiste ciętą satyrą na amerykańskie społeczeństwo. Skontrastowani z tak przejaskrawioną postacią, jaką jest Borat, Amerykanie odarci zostają z wszelkiej intymności, często wygłaszają kwestie, o których w normalnych okolicznościach, przed zwykłym amerykańskim pismakiem, nawet by nie pomyśleli. Ale jakimż trzeba być prostakiem, jakim naiwniakiem, by nie zauważyć, że ta wyprana z wszelkiego prawdopodobieństwa „osobowość telewizyjna” z postsowieckiego kraju nie jest postacią prawdziwą. Wykorzystuje to Sacha Baron Cohen, wcielający się w postać Borata, który często epatując lekko przeinaczoną wulgarnością i niepoprawnymi politycznie żartami, bawi widownię do łez, ośmieszając przy tym głupotę i zachowawczość ludzi, których spotkał w podróży przez Amerykę.

Advertisement

Jednak pomimo nagromadzenia humoru, który w normalnych okolicznościach zostałby wycięty przez cenzurę, a sam film zmiażdżony później przez krytyków za swoją toaletową jakość, paradokument Cohena szturmem zdobył serca widzów niemal na całym świecie. Ludzie, którzy zazwyczaj wychodzą z kinowej sali zbulwersowani niskich lotów żartami, śmieją się tak samo mocno jak ci, którzy z podobnym humorem mieli już do czynienia wcześniej. Obraz z Boratem w roli głównej paradoksalnie nie jest aż tak bardzo niesmaczny, chociaż, jak na ironię, zawiera ogromną ilość niestosownych wręcz żartów.

Żeby wyłapać wszystko to, z czego nabija się Sacha Baron Cohen, nie raz i nie dwa należy wykazać się przynajmniej przyzwoitą wiedzą o współczesnym świecie – nie jest to więc film dla wszystkich. Z drugiej strony fakt, że nie czujemy się zniesmaczeni po wyjściu z kina, być może demaskuje także naszą małostkowość – oglądając poczynania głównego bohatera i jego podejście do kontrowersyjnych spraw, w rzeczywistości przecież śmiejemy się z samych siebie. W każdym razie Cohen stworzył postać, która stała się kulturowym fenomenem i za to należą mu się największe brawa. Nie wspominając już o owacjach za rozpuk brzucha, którego z całą pewnością nabawi się każdy widz na seansie Borata.

Advertisement

Niemniej jednak przygody kazachskiego dziennikarza w Ameryce to film bardzo kontrowersyjny. Aktor wcielający się w głównego bohatera został w Kazachstanie oficjalnie uznany za wroga numer jeden. Mało tego, niektóre ofiary Cohena, zbłaźniwszy się niemal przed całym światem, pozywają autora czasem niezbyt wyszukanych żartów, żądając zadośćuczynienia. Co więcej, w niektórych krajach zakazano wyświetlania filmu, tłumacząc, że zawiera on materiały urągające niektórym narodowościom i religiom. I chociaż w dużej mierze wszystkie te zarzuty są uzasadnione, twórca postaci Borata wydaje się zupełnie nimi nie przejmować, bo tak naprawdę cały szum wokół tego filmu sprawi, że obejrzy go jeszcze większa liczba widzów, niż początkowo zakładano.

I dobrze, bo Podpatrzone w Ameryce, aby Kazachstan rósł w siłę, a ludzie żyli dostatniej to najlepsza tegoroczna komedia i jedna z najśmieszniejszych, jakie kiedykolwiek miały premierę na tak szeroką skalę. I nie ma w tych słowach ani grama boratowego przesadyzmu.

Advertisement

PS: Jeśli zamieszczony w tekście dowcip wydaje się wam obrazoburczy, koniecznie zapoznajcie się z recenzowanym filmem. Zmienicie zdanie.

PPS: I jeszcze jedno – Sacha Baron Cohen jest Żydem.

Advertisement

Tekst z archiwum film.org.pl (21.11.2006).

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *